Tajemnica przedsiębiorstwa Przedsiębiorca zatrudniający nowego pracownika lub podejmujący współpracę z nowym partnerem biznesowym dąży do jak najlepszego zabezpieczenia interesów swojej działalności. W tym celu pracodawcy zawierają z pracownikami umowy o zachowaniu poufności tzw. NDA (z ang. non-disclosure agreement). Na mocy tej umowy pracownik lub podmiot współpracujący z
Kara pieniężna a wypłata wynagrodzenia. Kara pieniężna może zostać potrącona od wynagrodzenia pracownika. Zgodnie z art. 87 k.p. z wynagrodzenia za pracę - po odliczeniu składek na ubezpieczenia społeczne oraz zaliczki na podatek dochodowy od osób fizycznych - potrąceniu podlegają między innymi kary pieniężne przewidziane w art. 108 k.p.
Nikt również nie zakazuje chodzenia na spotkania do kościoła- możesz to robić po zajęciach. Ważne jest dla dyrekcji szkoły to, że nie uczestniczysz w zajęciach religii. Rekolekcje organizowane w czasie zajęć dydaktycznych są adresowane do uczniów, którzy uczęszczają na lekcje religii, pozostali muszą w tym czasie być obecni
Kurator sądowy za niechodzenie do szkoły. Mam 16 lat, jestem zapisany w 1 klasie technikum ale do dnia dzisiejszego nie byłem ani razu w szkole, jak do tego doszło? Otóż z powodu przewlekłej choroby przez którą często przebywałem w szpitalu lub na zwolnieniu miałem załatwione nauczanie indywidualnie do końca gimnazjum, nikogo tam
Stosowanie kar spoza katalogu przewidzianego w Kodeksie pracy jest wykroczeniem przeciwko prawom pracownika (art. 281 pkt 4 k.p.). Jednymi z częstszych wątpliwości, jakie mają pracodawcy przy stosowaniu kar porządkowych, jest to, czy pracownika można ukarać taką karą za naruszenie regulaminu pracy lub niewykonanie (odmowę wykonania
Vay Tiền Nhanh Chỉ Cần Cmnd. To ogłoszenie znajduje się w archiwum!Zobacz podobne ogłoszenia w kategorii Drobne / PytaniaNastępnePoprzednieOgłoszeniaSpołecznośćDrobne / PytaniaJaka jest kara za niechodzenie do szkoły?Nr. 142483 · Schwalmstadt · dodane 19 listopada 2015, 13:22 przez patlioWitam mam pytanie w sprawie kary za niechodzenie do szkoły w niemczch, ca może grozic za to? DziekujeUdostępnijMessengerWhatsappBądź na bieżąco. Obserwuj nas na:Następne ogłoszenieSkup keg, skup kegów, skup beczek keg, skup beczek po piwiePoprzednie ogłoszenieUrlop na Bawarii. Mieszkanie do wynajęciaOstatnio dodane ogłoszenia drobneSzukam mieszkania do wynajęcia WalsrodeSzukam mieszkania do wynajęcia dwupokojowego w Niemczech w... mieszkanie minimum 2 pokojeSzukam dużego mieszkania do wynajęcia dla 4 kobiet dlatego... małe tanie mieszkanie umeblowane lub nieSzukam małego taniego mieszkania w Gladbeck lub... Teltow pokój dla jednej osobyCześć, wynajmę pokój dla jednej osoby (płci męskiej) w... małżeństwo - szuka mieszkania w ostatnio online: 20 listopada 2015, 13:24SchwalmstadtWybraliśmy dla Ciebie
Czy kara nałożona na firmę w związku ze zniszczeniami dokonanymi przez jej pracownika (zniszczenia dokonane w czasie wyjazdu szkoleniowego) może stanowić koszt uzyskania przychodu dla firmy?Wartość zniszczeń wielokrotnie przewyższa miesięczne wynagrodzenia pracownika. Pracownik został za zniszczenia dyscyplinarnie zwolniony. Kara nałożona na firmę za działania pracownika co do zasady nie stanowi kosztu uzyskania przychodu, choć są od tego wyjątki. Przypuszczalnie chodzi o karę będącą odszkodowaniem za zniszczenia, które dokonał pracownik w trakcie szkolenia. Nie mówimy tutaj o karze umownej, lecz o faktycznym pokryciu kosztów za zniszczenia dokonane przez jest ustalenie okoliczności powstania szkody. Czy to były działania w trakcie wykonywania czynności pracowniczych, a więc udziału w szkoleniu (na zajęciach, na ćwiczeniach itp.), czy po szkoleniu w trakcie pobytu pracownika w hotelu, lub w trakcie spędzania przez niego czasu wolnego? Czy na sali szkoleniowej? Czy w pokoju hotelowym? Często trudno oddzielić te czynności w trakcie zorganizowanego wyjazdu podkreślić, że aby konkretny wydatek w ogóle stanowił koszt uzyskania przychodu (dalej KUP) musi zachodzić związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy poniesionymi kosztami a osiągniętymi przychodami. I tak zgodnie z podstawową zasadą określoną w art. 15 ust. 1 ustawy z dnia 15 lutego 1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych (tekst jedn.: Dz. U. z 2000 r. Nr 54, poz. 654 z późn. zm.) - dalej kosztem uzyskania przychodu są koszty poniesione w celu osiągnięcia przychodów lub zachowania źródła przychodów. Oznacza to, że kosztem w ogóle są tylko te wydatki, które są związane z działaniem pracownika w trakcie wykonywania pracy, a więc uzyskiwaniem w sposób bezpośredni lub pośredni przychodów jednostki go zatrudniającej. Jeżeli w trakcie wyjazdu szkoleniowego pracownik dokonał szkód, które nie są związane z samym szkoleniem (w trakcie wykładów na sali zajęć itp.), to w ogóle takie wydatki z samej istoty swojej, nie wypełniają tej normy i nie stanowią przypadek jaki możemy sobie wyobrazić, to działania pracownika w trakcie szkolenia. Szkolenie może np. dotyczyć obsługi skomplikowanej maszyny do produkcji wyrobów i pracownik poprzez swoją nieumiejętność, niechlujstwo czy niedbalstwo uszkodził maszynę, na której odbywało się pierwszej więc kolejności należy sięgnąć do umowy na szkolenie i zweryfikować zasady odpowiedzialności zakładu pracy za działania pracownika. Z założenia taka szkoda powinna być skutkiem stanów, za które ryzyko bierze strona szkoląca, przecież w trakcie szkolenia może dojść do zniszczenia sprzętu, na którym odbywa się szkolenie i koszt tego powinna ponieść firma odpowiedzią więc na zadane pytanie, jest to, czy zakład rzeczywiście odpowiada za działania pracownika w tym wypadku, czy to z powodu, że nie można uznać takiej sytuacji jako obowiązku (naprawienia szkody) z umowy, czy to z powodu, że szkoda jest efektem czynu do rozpatrzenia następujący stan faktyczny: pracownik się szkoli, podnosi swoje kwalifikacje, aby lepiej wykonywać pracę czyli pośrednio lub bezpośrednio osiągać większe przychody należne zakładowi, zachowuje należytą staranność, działa w granicach prawa, w praktyce będąc pod nadzorem pracownika firmy szkolącej uszkadza maszynę i zgodnie z umową zakład pracy musi pokryć szkodę. W takiej sytuacji uznać należy że taka szkoda/kara stanowiłaby KUP dla zakładu jednak nie jest to opisana sytuacja w pytaniu, gdyż nie byłaby ona powodem do zwolnienia pracownika dyscyplinarnie, a takie wypowiedzenie byłoby nieuzasadnione i niezgodnie z prawem pracy.
Piotr Girdwoyń Uwagi wprowadzające Wydarzenia ostatniego czasu, w szczególności fala protestów przetaczająca się przez Polskę, z czynnym przecież udziałem środowiska akademickiego, opisywane w mediach działania (przypadek prof. Ingi Iwasiów z Uniwersytetu Szczecińskiego) tudzież zapowiedzi Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego (owiane tajemnicą rzekomo abolicyjne uwolnienie od odpowiedzialności) – skłaniają do przypomnienia, a może wręcz uświadomienia podstawowych zasad odpowiedzialności dyscyplinarnej nauczycieli akademickich. Etos tego zawodu, podobnie jak etos sędziego czy dziennikarza, obowiązek głoszenia prawdy, krytycyzm poznawczy, niezależność myślenia i działania, a także powinność kształcenia młodszych pokoleń w duchu tych właśnie wartości, jak pokazuje praktyka ostatniego czasu, mogą wymagać nie tylko stałego przypominania, ale być może wręcz instytucjonalnej obrony, zarówno na poziomie ogólnym, jak i poszczególnych jednostek, którym odmawiałoby się prawa do aktywności publicznej. Tymczasem nauczyciele akademiccy współtworząc wspólnotę akademicką, nie przestają być obywatelami i członkami społeczeństwa. W szczególności mają prawo wyrażać swoje poglądy w powszechnie przyjęty sposób, o ile tylko nie popełniają przy tym czynów zabronionych. Nauczyciele akademiccy, jako przynależący do swoistej korporacji, podlegają wielopoziomowej strukturze przepisów prawnych. Obok przepisów prawa powszechnie obowiązującego, zasad współżycia społecznego ich prawa i obowiązki reguluje szereg norm wewnętrznych, związanych z wykonywanym zadaniem i pełnioną funkcją. Za naruszenie obowiązków mogą w efekcie ponieść karę na podstawie kodeksu karnego, kodeksu wykroczeń lub dyscyplinarną. Odpowiedzialność nauczycieli akademickich jest zatem zatem szersza niż większości społeczeństwa. Taki stan rzeczy wynika z pokładanych nich oczekiwań, roli, jaką odgrywają, zaufania, którym ich obdarzono, oraz autorytetu szkół wyższych. W idealnych warunkach rozszerzonej odpowiedzialności odpowiadać powinno choćby wyższe wynagrodzenie, czy szczególne uprawnienia, ale to temat na odrębny artykuł. I. Istota i model postępowania dyscyplinarnego Postępowanie dyscyplinarne wobec nauczycieli akademickich regulują: prawo o szkolnictwie wyższym oraz kodeks postępowania karnego (pomocniczo, w przypadku kwestii nieujętych w ustawie) Oznacza to, że postępowanie dyscyplinarne nie może być uznane wprost za postępowanie karne, bo. nie orzeka się w nim o popełnieniu przestępstwa lub wykroczenia. Należy jednak do tzw. postępowań represyjnych, tzn. jego konsekwencją może być bardzo dolegliwa odpowiedzialność w sferze osobistej. Biorąc pod uwagę katalog i rozpiętość kar w skrajnym przypadku konsekwencje odpowiedzialności dyscyplinarnej wydają się być nawet subiektywnie i obiektywnie bardziej surowe niż sankcje karne, czy kary za wykroczenia. KARY W POSTĘPOWANIU DYSCYPLINARNYM (ART. 276 Ustawy): Karami dyscyplinarnymi są: 1) upomnienie; 2) nagana; 3) nagana z obniżeniem wynagrodzenia zasadniczego o 10%-25% na okres od miesiąca do 2 lat; 4) pozbawienie prawa do wykonywania zadań promotora, recenzenta oraz członka komisji w postępowaniach w sprawie nadania stopnia doktora, stopnia doktora habilitowanego oraz tytułu profesora na okres od roku do 5 lat; 5) pozbawienie prawa do pełnienia funkcji kierowniczych w uczelniach na okres od 6 miesięcy do 5 lat; 6) wydalenie z pracy w uczelni; 7) wydalenie z pracy w uczelni z zakazem wykonywania pracy w uczelniach na okres od 6 miesięcy do 5 lat; 8) pozbawienie prawa do wykonywania zawodu nauczyciela akademickiego na okres 10 lat. Postępowanie dyscyplinarne dzieli się na stadia i fazy (podobnie jak postępowanie karne). Z reguły rozpoczyna je złożenie zawiadomienia o popełnieniu deliktu dyscyplinarnego na ręce rektora lub wszczęcie postępowania z urzędu – przez rzecznika dyscyplinarnego. We wczesnym etapie rektor odgrywa szczególną rolę. Jego decyzja po uzyskaniu oficjalnego zawiadomienia lub powzięciu w inny sposób informacji o popełnieniu czynu bowiem kształtuje całe dalsze postępowanie gdyż Rektor może skierować sprawę do mediacji (kiedy sprawa sprowadza się do sporu między pokrzywdzonym a osobą, której dotyczy zawiadomienie lub informacja), nałożyć karę tzw. upomnienia rektorskiego (gdy czyn stanowi przewinienie dyscyplinarne mniejszej wagi i udowodnienie winy nie wymaga przeprowadzenia postępowania wyjaśniającego), albo polecić rzecznikowi dyscyplinarnemu wszczęcie postępowania. Pierwsze stadium stadium postępowania (zwane wyjaśniającym), prowadzi rzecznik dyscyplinarny uczelni, powoływany przez rektora spośród nauczycieli akademickich posiadających co najmniej stopień doktora. Rzecznik dyscyplinarny działa w sposób analogiczny do prokuratora. Rektorskie polecenie wszczęcia postępowania wiąże rzecznika: nie może on odmówić podjęcia czynności. Rzecznik natomiast jest autonomiczny co do dalszych losów postępowania: rektor nie może jego rozstrzygnięcia zmieniać. Rzecznik zatem umorzy postępowanie, jeśli dojdzie do wniosku, że dane podane w zawiadomieniu lub okoliczności, na podstawie których wszczął postępowanie z urzędu – nie wskazują, a niekiedy wręcz wykluczają popełnienie przewinienia. Jeśli rzecznik dojdzie do wniosku, że zebrane dowody wskazują na popełnienie przewinienia dyscyplinarnego – sporządza albo wniosek o ukaranie przez komisję dyscyplinarną (odpowiednik aktu oskarżenia), albo wniosek o tzw. upomnienie rektorskie – czyli najłagodniejszą karę stosowaną w przypadkach mniejszej wagi.. Po sporządzeniu wniosku o ukaranie, sprawa trafia do właściwej komisji dyscyplinarnej, czyli odpowiednika sądu pierwszej instancji. W zależności od tego, o wymierzenie jakiej kary wniósł rzecznik, w pierwszej instancji orzeka albo uczelniana komisja dyscyplinarna (pochodząca z wyboru, której skład i tryb wyboru reguluje statut uczelni), albo komisja dyscyplinarna przy Radzie Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego (RGNiSW). Tę ostatnią wybiera w zgodzie ze statutem sama RGNiSW. Od orzeczenia komisji pierwszoinstancyjnej – niezależnie od tego, która z opisanych wydała orzeczenie – przysługuje odwołanie do komisji II instancji, czyli komisji dyscyplinarnej przy ministrze. Komisja ta wydaje orzeczenie prawomocne, jednak od niego strony mogą wnieść odwołanie do Sądu Apelacyjnego w Warszawie – Sądu Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, a do odwołania stosuje się przepisy o postępowaniu cywilnym. Orzeczenie tego sądu jest ostateczne, tj. nie można już złożyć skargi kasacyjnej. W postępowaniu dyscyplinarnym działają strony, czyli: w postępowaniu wyjaśniającym – osoba, której czynu dotyczy postępowanie wyjaśniające (jak gdyby podejrzany), i pokrzywdzony lub osoba, która zawiadomiła o popełnieniu czynu mającego znamiona przewinienia dyscyplinarnego w postępowaniu dyscyplinarnym – obwiniony i rzecznik dyscyplinarny. Zarówno osoba, której czynu dotyczy postępowanie wyjaśniające (jak gdyby podejrzany w śledztwie), jak i obwiniony (odpowiednik oskarżonego w postępowaniu karnym, czyli osoba przeciwko której wniesiono sprawę przed komisję dyscyplinarną), ma szereg uprawnień, wśród których za najważniejsze uznać należy: składanie wyjaśnień, odmowę składania wyjaśnień, odmowę odpowiedzi na poszczególne pytania, korzystanie z pomocy wybranego obrońcy, zgłaszanie wniosków dowodowych, zapoznanie się po zakończeniu postępowania dowodowego w postępowaniu wyjaśniającym z zebranymi dowodami i zgłoszenia wniosku o jego uzupełnienie w terminach wyznaczonych przez rzecznika dyscyplinarnego. Już samo pozostawanie pod zarzutem dyscyplinarnym stwarza dolegliwości wobec podejrzanego/obwinionego. Zgodnie z przepisami ustawy rektor może zawiesić w pełnieniu obowiązków nauczyciela akademickiego, przeciwko któremu wszczęto postępowanie dyscyplinarne. Może to zrobić i w toku postępowania wyjaśniającego, jeżeli ze względu na wagę i wiarygodność przedstawionych zarzutów celowe jest odsunięcie go od wykonywania obowiązków. Zawieszenie nie może trwać dłużej niż sześć miesięcy, chyba że przeciwko nauczycielowi akademickiemu toczy się równolegle postępowanie karne. Decyzję o zawieszeniu można zaskarżyć do sądu pracy właściwego dla siedziby uczelni. Zawieszenie poza wymiarem prestiżowym i pracowniczym ma także konkretne konsekwencje ekonomiczne. Po pierwsze, w okresie zawieszenia nauczycielowi nie przysługują zmienne składniki wynagrodzenia, po drugie – decyzja o zawieszeniu może obniżyć również wynagrodzenie zasadnicze nauczyciela o nie więcej niż 50%. Uniewinnienie w postępowaniu dyscyplinarnym (i decyzje z nim równoznaczne) skutkuje zwrotem nauczycielowi tej części wynagrodzenia, o którą zostało ono obniżone. Podstawa odpowiedzialności dyscyplinarnej Artykuł 275 Ustawy prawo o szkolnictwie wyższym i nauce stanowi: „Nauczyciel akademicki podlega odpowiedzialności dyscyplinarnej za przewinienie dyscyplinarne stanowiące czyn uchybiający obowiązkom nauczyciela akademickiego lub godności zawodu nauczyciela akademickiego.” Przytoczony przepis wprowadza wcale nieoczywiste podstawy i zakres odpowiedzialności. Warto je zatem omówić szerzej. Nauczyciel akademicki Pod pojęciem „nauczyciela akademickiego” należy rozumieć osobę, którą pozostaje w stosunku pracy w jednej z trzech grup pracowników: dydaktycznych, badawczych lub badawczo-dydaktycznych. Status danej osoby określa zatem forma i grupa zatrudnienia. Nauczycielem akademickim jest się niezależnie od miejsca i czasu, tj. nie tylko w kampusie uczelni, ale także w czasie wolnym, w kraju i za granicą, w sytuacjach publicznych i prywatnych. Podkreślmy wyraźnie: w każdej aktywności życiowej nauczyciele akademiccy muszą przestrzegać swoich obowiązków, dbać o godność nauczyciela akademickiego, wystrzegając się czynów, które ją mogą naruszyć. Przewinienie dyscyplinarne Odpowiedzialność dyscyplinarna związana jest z pojęciem „przewinienia dyscyplinarnego” znajdującego się na pograniczu prawa karnego oraz administracyjnego. Choć odpowiedzialność dyscyplinarna to nie odpowiedzialność karna, to jej zasady i mechanizm, w szczególności podstawowe reguły odpowiedzialności, a także możliwość zastosowania kar, sytuują ją w modelu odpowiedzialności represyjnej. Omawiając istotę przewinienia dyscyplinarnego w pierwszej kolejności należy odwołać się do definicji zawinionego czynu człowieka (czyli podstawy każdej odpowiedzialności represyjnej). Czyn Pojęcie czynu należy do bardziej skomplikowanych w prawie karnym). W uproszczeniu za czyn można uznać świadome i sterowane wolą zachowanie człowieka, które może polegać zarówno na działaniu (ingerowaniu w otaczającą rzeczywistość), jak i zaniechaniu (również świadomym i sterowanym wolą powstrzymywaniu się od obowiązków nakazanych przez prawo). Czynem jest np. niszczenie mienia poprzez rzucanie kamieniami w szyby (działanie), ale także świadome lekceważenie obowiązków w postaci nieprzychodzenia na zajęcia dydaktyczne (zaniechanie – powstrzymanie się od obowiązku nakazanego prawem). W przypadku działania trzeba udowodnić, że sprawca/obwiniony podjął zarzucane mu działanie. Gdy zarzucamy zaniechania, trzeba nie tylko ustalić, że osoba powstrzymała się od działania, ale też, czy w danej sytuacji istniał obowiązek powinnego zachowania. Wina Wina nie jest wprost w przepisach wymieniona jako przesłanka odpowiedzialności dyscyplinarnej, ale źródłosłów użytych przez ustawodawcę takich terminów, jak „przewinienie”, czy „obwiniony” (w postępowaniu dyscyplinarnym) wyraźnie wskazuje, że czyn nauczyciela akademickiego musi być zawiniony. I znów pojęcie winy jest jednym z najbardziej dyskutowanych od ponad dwóch wieków w prawie karnym. W wielkim uproszczeniu można powiedzieć, że sprawca zawinił, jeśli da się ujemnie ocenić jego zachowanie związane z tym, co chciał, na co się godził, co przewidywał lub mógł przewidzieć. Nauczycielowi akademickiemu można przypisać winę w szczególności wtedy, kiedy jest dojrzałym, prawidłowo psychicznie funkcjonującym człowiekiem, rozpoznającym swoje zachowanie i mogącym nim pokierować, znajdującym się w normalnej sytuacji motywacyjnej (niebędącym w nadzwyczajnych okolicznościach), zachowuje się umyślnie (albo działa w określony sposób, albo godzi się na to, do czego jego zachowanie może doprowadzić), albo nieumyślnie, czyli wprawdzie nie dąży do określonego celu, ale nie zachowuje pewnych reguł ostrożności wymaganych od niego; wtedy gdy nie przewidział konsekwencji swych działań, choć mógł (i powinień) je przewidzieć. “Zawinił” ” więc nauczyciel, który np. świadomie niszczy mienie, uderza czy narusza godność innego człowieka, ale także taki, który nie zachowując reguł ostrożności, które powinien zachować w laboratorium, doprowadza do zatrucia uczestników zajęć (choć oczywiście odpowiedzialność dyscyplinarna odnosi się także do zachowań pozauczelnianych). Nie będzie natomiast winny ktoś, kto jest niepoczytalny, albo z innego powodu nie mógł pokierować swoim postępowaniem. Winę trzeba udowodnić. To jedna z trudniejszych kwestii, bo w wielu wypadkach należy odwoływać się do przeżyć wewnętrznych człowieka. Analizuje się nie tylko wyjaśnienia obwinionego, ale też jego inne zachowania, zeznania świadków, zapiski, wpisy na portalach społecznościowych itp. Naruszenie obowiązków nauczyciela akademickiego Ustawa przewiduje odpowiedzialność za czyny uchybiające obowiązkom lub godności zawodu nauczyciela akademickiego. Pierwsza kategoria wydaje się zdecydowanie prostsza. Sporą część obowiązków nauczycieli akademickich przytacza ustawa – prawo o szkolnictwie wyższym i nauce (lub inne akty prawne) i należą do nich, prowadzenie działalności naukowej, kształcenie i wychowywanie studentów, kształcenie doktorantów, podnoszenie kompetencji zawodowych działalność organizacyjna na rzecz uczelni przestrzeganie reguł dotyczących dodatkowego zatrudnienia, ale też przestrzeganie zasad bhp czy regulaminu pracy Obowiązki nauczyciela akademickiego wynikają też z aktów niższej rangi niż ustawa, w tym ze statutu uczelni, regulaminu pracy czy innych przepisów wewnętrznych. Nie da się przy tym uznać, że wszystkie obowiązki nauczyciela akademickiego są przewidziane w obowiązującym prawie (na różnych jego szczeblach) albo też – co istotniejsze – jeśli prawo wprost nie nakłada na nauczyciela akademickiego jakiegoś obowiązku, to on tym samym nie istnieje. W przeciwieństwie do prawa karnego przy odpowiedzialności dyscyplinarnej nie obowiązuje zasada „jeśli coś nie jest zakazane, to jest dozwolone”. Źródłem obowiązków nauczyciela mogą być ogólne wartości. Mówi o nich np np. rota przysięgi doktorskiej, w której przyrzekamy prowadzić badania naukowe nie z żądzy zysku i nie dla próżnej chwały, ale dla upowszechniania prawdy. Oczywiście, jeśli matematyk pracuje nad znalezieniem formuły ułatwiającej wygraną w gry hazardowe, bo chce w ten sposób zarabiać na życie, w zasadzie nie naraża się na odpowiedzialność dyscyplinarną, ale już chemik dla zarobku opracowujący nową technologię produkcji amfetaminy – jak najbardziej. Jest to związane zarówno z kwestią tzw. szkodliwości społecznej (niechodzenie na zajęcia stanowi przewinienie dyscyplinarne – niespełnianie obowiązków, spóźnianie się, choć narusza obowiązki, nie może być traktowane jako przewinienie dyscyplinarne, ze względu na znikomą społeczną szkodliwość), jak i okolicznością, czy dany czyn stanowi zarazem przestępstwo. Odkrywanie i upowszechnianie prawdy stanowi jeden z naczelnych obowiązków nauczyciela akademickiego, choć wprost nie ustawa wcale go nie kodyfikuje. Tylko preambuła ustawy stwierdza – z prawnego punktu widzenia – dość enigmatycznie: „[D]ążenie do poznania prawdy i przekazywanie wiedzy z pokolenia na pokolenie jest szczególnie szlachetną działalnością człowieka.” Wydawać by się mogło, że ktoś, kto nie realizuje „szczególnie szlachetnej” działalności niekoniecznie od razu musi odpowiadać dyscyplinarnie. A jednak trudno zaakceptować zachowanie lekarza-akademika uczącego o szkodliwości szczepień, czy biologa wykładającego pochwałę kreacjonizmu, albo prawnika podważającego niezależność sądów. Tego rodzaju postawy na pewno naruszają naczelny obowiązek dążenia do prawdy i mogą (powinny) być podstawą odpowiedzialności dyscyplinarnej. Naruszenie zasad godności zawodu Drugi typ przewinienia stanowią czyny uchybiające godności zawodu nauczyciela akademickiego. Podobnie jak w przypadku obowiązków, katalog czynów uchybiających godności nauczyciela jest otwarty, a źródła wskazują jedynie przykładowe naruszenia. Na bardzo ogólnym poziomie uchybienie godności zawodu będzie oznaczało każde zachowanie (działanie lub zaniechanie), które przynosi ujmę zawodowi. Artykuł 287 ust. 2 ustawy prawo o szkolnictwie wyższym i nauce wskazuje te najbardziej oczywiste, wymieniając przesłanki wszczęcia postępowania dyscyplinarnego z urzędu (mogą one też niekiedy spełniać znamiona przestępstw, np. przywłaszczenie sobie autorstwa cudzego utworu). Bezsprzeczne przypadki naruszania godności zawodu zawiera także „Kodeks etyki nauczyciela akademickiego” (ten jednak sam w sobie nie jest źródłem norm, raczej ich kompilacją). I tak do najpowszechniejszych i najjaskrawszych naruszeń należy zaliczyć: przyjęcie korzyści materialnej lub osobistej w związku z pełnioną funkcją lub zajmowanym stanowiskiem (np. w zamian za zaliczenie przedmiotu), nadużycie stosunku zależności wobec współpracowników, podwładnych, nadużycie pozycji nauczyciela wobec studentów czy doktorantów (często w związku ze sferą intymną: molestowanie, mobbing), poniżanie innych ludzi, braki w kulturze osobistej, poświadczanie nieprawdy, publikowanie w Internecie, czy inna postać publicznego prezentowania treści wulgarnych, obraźliwych, naruszających godność człowieka, nieuczciwość rozumiana w sensie nieodnoszącym się bezpośrednio do pracy naukowej (np. sprzeniewierzanie funduszy nieprzeznaczonych na badania naukowe). Niezależność odpowiedzialności dyscyplinarnej Często się zdarza, że nauczyciel akademicki wykonuje inne zawody, sprawuje funkcje poza uczelnią, wreszcie czasem też podejmuje pracę w kilku szkołach wyższych. Te aktywności życiowe ani nie zwalniają z odpowiedzialności dyscyplinarnej na uczelni, ani też wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wynikającego z innych ról życiowych co do zasady nie wyłącza możliwości przeprowadzenia uczelnianego postępowania dysycyplinarnego (por. art. 275 ust. 2 Prawa o szkolnictwie wyższym i nauce). Nauczyciel akademicki będący zarazem lekarzem-klinicystą, adwokatem, strażakiem itp. może zatem odpowiadać wielokrotnie i na różnych podstawach za to samo przewinienie. Tak samo popełnienie przewinienia na jednej uczelni, w przypadku pracowników wieloetatowych, może skutkować kilkoma postępowaniami. Odpowiedzialność dyscyplinarna krzyżuje się z innymi rodzajami odpowiedzialności, choć jest od nich zasadniczo niezależna. Znaczy to, że w przypadku popełnienia przestępstwa umyślnego (jak np. zabójstwo, kradzież czy podpalenie) raczej należałoby się spodziewać orzeczenia kary dyscyplinarnej, jako że tego rodzaju czyn na pewno uchybia godności nauczyciela akademickiego. W przypadku przestępstw nieumyślnych trudno już mówić o automatyzmie. Dla przykładu: nieumyślne spowodowanie śmierci (art. 155 jako przestępstwo przeciwko życiu i zdrowiu) może być podstawą – ze względu na okoliczności – wszczęcia postępowania, natomiast nieumyślny wypadek w komunikacji (art. 177 już raczej nie: trudno byłoby mówić o sensowności wszczęcia i prowadzenia postępowania w tej sytuacji. W odniesieniu do wykroczeń należałoby za każdym razem sprawdzać, czy dane zachowanie stanowi zarazem przewinienie dyscyplinarne. I znów, przykładowo: natarczywe, narzucające się lub w inny sposób naruszające porządek publiczny proponowanie innej osobie dokonania z nią czynu nierządnego mając na celu uzyskanie korzyści materialnej (art. 142 bez wątpienia nie licuje z godnością zawodu nauczyciela, a już wykroczenia drogowe, jakkolwiek co do zasady zasługujące na potępienie – nie powinny automatycznie takiej odpowiedzialności rodzić. Także orzeczenie kary w jednym postępowaniu nie powoduje niemożliwości przeprowadzenia innego postępowania (czyli nie stosujemy także zakazu podwójnej karalności: ne bis in idem). I na odwrót: odmowa wszczęcia postępowania przez prokuraturę lub umorzenie w danej sprawie nie mogą być same w sobie podstawą do umorzenia postępowania dyscyplinarnego (albo jego niepodjęcia na etapie wyjaśniającym). Postępowanie dyscyplinarne jest zatem w pełni niezależne od postępowania karnego. Organy uczelni zachowują autonomiczną samodzielność jurysdykcyjną, co należy oceniać pozytywnie. Nie muszą wobec tego czekać na rozstrzygnięcie innego organu, niezależnie od tego, czy jest to prokurator, czy sąd. W praktyce jednak często tak się dzieje: przedmiotem różnych postępowań jest jeden i ten sam czyn. W odniesieniu do nauczyciela akademickiego, któremu zarzuca się zniszczenie mienia w stanie upojenia alkoholowego (np. wskutek próby zaparkowania samochodu) – znacznie prościej i taniej jest rzecznikowi czy komisji dyscyplinarnej zaczekać na wynik postępowania karnego, choćby ze względu na liczbę i rodzaj dowodów, które należałoby przeprowadzić. Z kolei – prokurator zawiadomiony o przestępstwie z art. 115 prawa autorskiego (przywłaszczenie autorstwa) zapewne z chęcią wesprze się wynikiem postępowania dyscyplinarnego na uczelni, ze względu na to, że tutaj toczy się ono sprawniej, szybciej i w sposób bardziej fachowy. Tym niemniej od strony formalnej – wszystkie te postępowania są od siebie teoretycznie niezależne. Zakończenie Odpowiedzialność dyscyplinarna nauczycieli akademickich została w Polsce uregulowania dość szeroko. Obejmuje ona zachowania (czyny) nauczyciela popełniane zarówno w związku z wykonywaniem zawodu, jak i w odniesieniu do publicznej działalności pozazawodowej. Nauczyciel odpowiada za popełnienie tzw. przewinienia dyscyplinarnego, czyli zawinionego zachowania (działania lub zaniechania) które uchybia obowiązkom lub godności zawodu nauczyciela akademickiego. Szersze niż w przypadku pozostałej części społeczeństwa podstawy odpowiedzialności dyscyplinarnej nie powodują jednak, że jest ona arbitralna. Ewentualny zarzut musi być bowiem wyraźnie i konkretnie sprecyzowany, tj. musi być wskazane, jaki obowiązek został naruszony, ewentualnie na czym naruszenie godności zawodu ma polegać. Obrona w postępowaniu dyscyplinarnym obok wykazywania braku czynu lub winy może (a niekiedy powinna) polegać na wykazywaniu nieistnienia obowiązku, czy też braku naruszenia godności nauczyciela przez konkretne zachowanie (np. udział w proteście). To jednak zupełnie inna materia, znacznie wykraczająca poza tematykę niniejszego tekstu. Piotr Girdwoyń (Visited 2 114 times, 1 visits today)
Pracownik, który nie przestrzega organizacji i porządku w procesie pracy, przepisów bhp i ppoż., podlega odpowiedzialności porządkowej. Te ogólne określenia dotyczą zasadniczo niewywiązywania się z obowiązków pracowniczych, przy czym większość z nich może być zarówno podstawą kary porządkowej, jak i wypowiedzenia (niekiedy również zwolnienia dyscyplinarnego). Natomiast zastosowanie kary porządkowej nie wyłącza możliwości definitywnego zakończenia współpracy w oparciu o to samo przewinienie. Decydując się na konkretny krok, pracodawca zawsze powinien dokonać oceny wagi danego przewinienia oraz prognoz na przyszłość w zakresie dalszej współpracy z zastosowanie kary porządkowej, jak i wypowiedzenia lub zwolnienia dyscyplinarnego za nieprawidłowości w zakresie podejmowanych przez pracownika działań w ramach obowiązków wynikających z zatrudnienia, powinno być oceniane w kontekście winy pracownika oraz niewypełnienia lub nieprawidłowego wypełnienia obowiązków wynikających z zakresu czynności i poleceń przełożonych. Najprościej rzecz ujmując – przewinienia mniejszej wagi powinny skutkować karą porządkową, większe mogą być podstawą do wypowiedzenia, a największe do zwolnienia dyscyplinarnego. To jednak nie do końca prawda. Pracodawca może poprzestać na karze porządkowej nawet w razie bardzo poważnych uchybień. Wynika to wprost z przepisów Kodeksu pracy, które zastrzegają możliwość zastosowania kary pieniężnej do opuszczenia pracy bez usprawiedliwienia lub stawienia się do pracy w stanie nietrzeźwości. Te sytuacje zaś dają zdecydowaną podstawę do zastosowania wypowiedzenia, a wielu przypadkach także natychmiastowego zwolnienia „karnego”. Całokształt działań i zachowań pracownika Część pracodawców wychodzi z założenia, że o ile zwolnienie dyscyplinarne może nastąpić po jednostkowym, ale bardzo poważnym uchybieniu, o tyle przy wypowiadaniu umowy na czas nieokreślony powinni być w stanie wykazać wcześniejsze zastrzeżenia w odniesieniu do pracownika – przede wszystkim oparte na figurujących w aktach osobowych nałożonych karach porządkowych. Takiego zastrzeżenia nie ma jednak przepisach. W pełni możliwe jest zastosowanie wypowiedzenia przy pierwszym „wykroczeniu” pracownika. Nie oznacza to oczywiście, że każde, najdrobniejsze przewinienie może być podstawą do zwolnienia. Przykładowo, 10-minutowe spóźnienie jest na pewno naruszeniem dyscypliny pracy, niemniej raczej trudno zakładać, że może stanowić samoistną przyczynę wypowiedzenia. Ważne! Jednorazowe drobne uchybienie obowiązkom z reguły nie uzasadnia wypowiedzenia (uchwała Sądu Najwyższego z 27 czerwca 1985 r., sygn. akt III PZP 10/85, OSNC 1985/11/164). Wypowiedzenie umowy o pracę zawartej na czas nieokreślony musi być uzasadnione. Przy tym istotne jest, by podana przez pracodawcę przyczyna wypowiedzenia była rzeczywista, konkretna. Oznacza to że przyczyna ta musi realnie uzasadniać wypowiedzenie. Przyczyna błaha, obiektywnie nieistotna może zostać skutecznie zakwestionowana. Uzasadnienie wypowiedzenia „drobiazgiem” w wielu przypadkach może wręcz stanowić swoistą chęć rozstania się z pracownikiem – co samo w sobie nie może być kwestionowane, gdyż pracodawca kształtuje zatrudnienie u siebie w firmie – z pominięciem przepisów o zwolnieniach z przyczyn niedotyczących pracowników (ukryta redukcja personelu np. ze względu na pogorszenie się sytuacji ekonomicznej pracodawcy). Weźmy na przykład pracownika, który dosyć regularnie dopuszcza się drobnych naruszeń – krótkie spóźnienia do pracy, niekiedy „wyskakiwanie” do sklepu w trakcie pracy, drobne opóźnienia z realizacją powierzonych zadań. Czy sytuacje te mogę zostać ocenione łącznie i tym samym uzasadniać wypowiedzenie umowy o pracę? Wskazane sytuacje jednostkowo nie byłyby zasadniczo wystarczającym uzasadnieniem dla zastosowania wypowiedzenia. Spóźnienie do pracy jest niewątpliwie nieprawidłowym wypełnianiem obowiązków pracowniczych, ale jednostkowe spóźnienie nie ma dużej „siły ciężkości” – nie jest przewinieniem na tyle silnym, by można było od razu mówić o tym, że z tego powodu pracodawca chciałby rzeczywiście zakończyć współpracę z tą osobą. Zachowanie pracownika oceniamy jednak zawsze łącznie, nie opierając się jedynie na jednostkowych wykroczeniach, ale na całościowej ocenie. Pracownik regularnie, w sposób powtarzalny spóźnia się do pracy, opóźnia się w wykonywaniu zadań, co powodować może zakłócenia toku funkcjonowania firmy i wpływać na ogólną atmosferę. Całościowo zachowanie pracownika tworzy również negatywny obraz zaangażowania w pracę i wypełniania obowiązków. Potwierdza to także Sąd Najwyższy, wskazując w wyroku z 8 stycznia 2007 r. (sygn. akt I PK 187/06), że możliwa jest sytuacja, w której żadna z podanych przyczyn samodzielnie nie uzasadnia wypowiedzenia, lecz łącznie czynią one wypowiedzenie zasadnym. Nie ma obowiązku stopniowania odpowiedzialności Przy stosowaniu kary porządkowej bierze się pod uwagę w szczególności rodzaj naruszenia obowiązków pracowniczych, stopień winy pracownika i jego dotychczasowy stosunek do pracy (art. 111 Kodeksu pracy – kp). Jednocześnie należy pamiętać, że kary porządkowe nie są stopniowane, tzn. dla zastosowania np. kary nagany nie jest niezbędne wcześniejsze ukaranie upomnieniem. PrzykładNieznaczne spóźnienie do pracy osoby, która zawsze jest punktualna i wzorowo wykonuje swoje obowiązki nie powinno skutkować od razu karą porządkową, nawet w „najniższym jej wymiarze”. Inaczej będzie, jeśli swym zachowaniem pracownik naruszył istotny interes pracodawcy (np. spóźnienie na ważne spotkanie handlowe). Nałożenie na pracownika kary porządkowej nie musi jednak oznaczać końca działań pracodawcy. Przewinienie pracownika może skutkować np. pozbawieniem premii, zamknięciem drogi do oczekiwanego awansu. Od wielu już lat nie obowiązuje zasada, zgodnie z którą pracownik, wobec którego zastosowano karę przewidzianą w art. 108 kp, nie może być pozbawiony dodatkowo tych uprawnień wynikających z przepisów prawa pracy, które są uzależnione od nienaruszenia obowiązków pracowniczych w zakresie uzasadniającym odpowiedzialność porządkową. Ograniczenie dotyczy jedynie nakładania dwóch kar porządkowych spośród wskazanych w art. 108 kp za to samo przewinienie. Kara i zwolnienie za to samo… Nałożenie na pracownika kary porządkowej nie wyklucza także wypowiedzenia stosunku pracy (jak również niekiedy zwolnienia dyscyplinarnego) w oparciu o przyczynę, która legła u podstaw nałożenia tej kary. Kilkakrotnie potwierdzał to w swoich orzeczeniach Sąd Najwyższy, wskazując że: nie ma przeszkody do rozwiązania umowy o pracę za wypowiedzeniem lub bez wypowiedzenia na podstawie tego samego zdarzenia, za które została nałożona na pracownika kara porządkowa, gdy waga tego przewinienia jest na tyle znacząca, że okoliczności i konsekwencje (nawet ewentualne) jego popełnienia uzasadniają przekonanie pracodawcy o niemożności dalszego zatrudniania pracownika. Rozwiązanie stosunku pracy nie stanowi bowiem sankcji porządkowej w rozumieniu art. 108 kp (wyrok z 18 lutego 2015 r., sygn. akt I PK 171/14); zarówno zawinione umyślnie przez pracownika uchybienie obowiązkom pracowniczym, jak i ich naruszenie z winy nieumyślnej stanowi przyczynę uzasadniającą wypowiedzenie umowy o pracę. Wymierzenie pracownikowi kary porządkowej nie wyklucza możliwości uznania tego samego nagannego zachowania się pracownika, stanowiącego przesłankę ukarania, za przyczynę uzasadniającą wypowiedzenie umowy o pracę (wyrok z 25 października 1995 r.; sygn. akt I PRN 77/95). …nawet po pewnym czasie Przepisy nie wprowadzają terminu na dokonanie wypowiedzenia umowy w oparciu o dane zdarzenie. Kwestie te poruszył Sąd Najwyższy już w uchwale z 27 czerwca 1985 r. (sygn. akt III PZP 10/85), zawierającej wytyczne dotyczące wykładni art. 45 Kodeksu pracy i praktyki sądowej stosowania tego przepisu w zakresie zasadności wypowiedzenia umowy o pracę zawartej na czas nieokreślony. Wskazał w niej że jeżeli okoliczność uzasadniająca wypowiedzenie na skutek upływu czasu stała się nieaktualna ze względu na cel wypowiedzenia, może być ono uznane za nieuzasadnione. W wyroku z 23 listopada 2010 r., I PK 105/10 SN stwierdza, że wynikający z art. 113 § 1 kp termin zatarcia ukarania karą porządkową może stanowić per analogiam wyznacznik utraty możliwości powołania się przez pracodawcę w wypowiedzeniu na zdarzenie, które miało miejsce przeszło rok przed dokonanym wypowiedzeniem. Zastanowić się można nad tym, czy okres wskazany przez SN w tym wyroku nie jest przesadnie długi. Zatarcie ukarania następuje bowiem po upływie roku nienagannej pracy. Okres ten zaś jest już na tyle długi, że trudno w wielu przypadkach mówić o tym, że wypowiedzenie rzeczywiście opiera się na tym samym – czyli popełnionym dużo wcześniej – przewinieniu. Racjonalnie postępujący pracodawca, który uważa, że dane zaniedbanie w obowiązkach pracowniczych uniemożliwia dalszą współpracę, powziąłby decyzję o zwolnieniu pracownika dużo wcześniej. PrzykładPracownik otrzymał karę nagany za poważne naruszenie obowiązków. Miało to miejsce 2 miesiące temu, a obecnie pracodawca zdecydował się na wręczenie pracownikowi wypowiedzenia w oparciu o to dwumiesięczny nie jest aż tak długi, a zatem możliwe jest opieranie wypowiedzenia na zdarzeniu, które skutkowało naganą. Trzeba jednak odnieść się zawsze do konkretnej sytuacji i dokonać oceny, czy zdarzenie to zachowuje swoją aktualność jako przyczyna uzasadniająca wypowiedzenie. Dyscyplinarka tylko za „grube” rzeczy Pracodawca może rozwiązać umowę o pracę bez wypowiedzenia z winy pracownika w razie: ciężkiego naruszenia przez pracownika podstawowych obowiązków pracowniczych; popełnienia przez pracownika w czasie trwania umowy o pracę przestępstwa, które uniemożliwia dalsze zatrudnianie go na zajmowanym stanowisku, jeżeli przestępstwo jest oczywiste lub zostało stwierdzone prawomocnym wyrokiem; zawinionej przez pracownika utraty uprawnień koniecznych do wykonywania pracy na zajmowanym stanowisku. Zwróćmy uwagę na wyrok Sądu Najwyższego z 2 czerwca 1997 r.(sygn. akt I PKN 193/97, OSNP 1998/9/269), który dobrze wskazuje na istotę zwolnienia dyscyplinarnego, odnosząc się do najtrudniejszej do scharakteryzowania przesłanki – ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków pracowniczych. Zgodnie z nim, rozwiązanie umowy o pracę w trybie art. 52 kp jako nadzwyczajny sposób rozwiązania stosunku pracy powinno być stosowane przez pracodawcę wyjątkowo i z ostrożnością. Musi być uzasadnione szczególnymi okolicznościami, które w zakresie winy pracownika polegają na jego złej woli lub rażącym niedbalstwie, a nie na błędnym przekonaniu o działaniu w interesie pracodawcy. Zastosowane w art. 52 § 1 kp nieostre sformułowanie o „ciężkim” naruszeniu podstawowych obowiązków pracownika służy elastyczności stosowania tego przepisu i możliwości odniesienia go do wielu zróżnicowanych stanów faktycznych. Już z tego choćby względu nie jest możliwe udzielenie abstrakcyjnej odpowiedzi, „jakie naruszenie obowiązków pracowniczych należy uznać za ciężkie” oraz nie można mówić o rozbieżnościach w orzecznictwie w tej kwestii (postanowienie Sądu Najwyższego z 14 kwietnia 2015 r., sygn. akt II PK 226/14). Zwolnienie dyscyplinarne możliwe jest wtedy, gdy przewinienie pracownika w zakresie jego obowiązków uznać można za ciężkie oraz gdy dotyczy podstawowych jego obowiązków. Przepisy prawa pracy nie zawierają katalogu obowiązków pracowniczych, które można uznać za podstawowe. Jednym z nich, na podstawie art. 211 kp, jest jednak niewątpliwie przestrzeganie przepisów i zasad bhp. Ważne! Dobrym rozwiązaniem jest wskazanie katalogu podstawowych obowiązków pracowniczych w przepisach wewnątrzzakładowych (regulaminie pracy). Za ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych można uznać np. nieusprawiedliwione nieobecności, namawianie przez kierownika wydziału innych pracowników do przejścia do konkurencji, bezprawną i świadomą odmowę wykonania polecenia, zagrażającą istotnym interesom pracodawcy. Alkohol nie zawsze podstawą do dyscyplinarki Ciężkim naruszeniem podstawowych obowiązków pracowniczych jest niewątpliwie stawienie się w pracy pod wpływem alkoholu lub jego spożywanie w czasie pracy. Świadczenie przez pracownika pracy w stanie nietrzeźwości z reguły jest bezprawne i zawinione, a więc powinno być kwalifikowane jako ciężkie naruszenie obowiązków pracowniczych (wyrok Sądu Najwyższego z 9 lipca 2015 r., sygn. akt I PK 247/14). Tutaj jednak wyjątki mogą dotyczyć pracowników objętych terapią odwykową w związku z chorobą alkoholową. Zdaniem SNStawienie się do pracy w stanie nietrzeźwości pracownika dotkniętego przewlekłą psychozą alkoholową nie stanowi dostatecznej podstawy do przypisania mu ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków pracowniczych (art. 52 § 1 pkt 1 kp).Wyrok SN z 10 października 2000 r., sygn. akt I PKN 76/00 Uzasadniając swoje stanowisko, SN wskazał na to, że warunkiem rozwiązania przez pracodawcę umowy o pracę bez wypowiedzenia na podstawie art. 52 § 1 kp jest wina pracownika, rozumiana jako wina umyślna lub rażące niedbalstwo. Na pojęcie winy składają się dwa elementy: świadomość i wola. Jeżeli sprawca czynu ma świadomość bezprawności czynu oraz gdy chce go popełnić i popełnia, działa z winy umyślnej. W chorobie alkoholowej występować mogą zaś sytuacje znoszące zdolność do pokierowania własnym postępowaniem. Podstawa prawna: art. 30 § 4, art. 52 § 1 i § 2, art. 100, art. 108, art. 111, art. 113 ustawy z 216 czerwca 1974 r. – Kodeks pracy (tekst jedn.: 2014 r. poz. 1502 ze zm.). Autorem odpowiedzi jest: Marek Rotkiewicz
zapytał(a) o 18:05 Co moze zrobic szef za nie chodzenie na praktyki zawodowe? Witam mam problem jestem w ostatniej klasie zawodowej . Na poczatku gdy zaczynalam 3 klase zaszlam w ciaze oczywiscie chodzilam do konca na praktyki . Niestety pozniej z powodu ze nie mialam z kim zostawic dziecka to jak urodzilam po prostu przestalam chodzic i do szkoly i na praktyki . Teraz przyszlo mi ze szkoly ze mnie wywalili po prostu ze nie zdalam . Pracodawczyni takze wyslala mi kartke ze musze sie u niej stawic obowiazkowo . Co jak sie nie stawie czy moze mi cos zrobic ze przestalam chodzic na praktyki i do szkoly? Czy moze mi grozic zebym oddala cale pieniadze ktore dostawalam przez te 3 lata? Odpowiedzi Mokry329 odpowiedział(a) o 18:53 wyrzucic i pozniej ciezko z zalatwieniem praktyk zawodowych :) Uważasz, że ktoś się myli? lub
kara za niechodzenie na praktyki